Zmiana życia na dobre? – trzeba się zastanowić

Źródło obrazka: tutaj

Odkąd pamiętam, to wszyscy radzący ludzie jakich znam zawsze radzili, żeby zmieniać swoje życie na lepsze. Ani razu ni słyszałem, żeby ktoś mówił: Lepiej uważaj, bo zmiana życia na lepsze ma swoje konsekwencje… Oczywiście ludzie, którzy udzielali rad, mieli różne intencje, sposoby i osobowości. A spójnie jak jeden mówili o tym, że z całym przekonaniem warto zmieniać swoje życie na coraz lepsze.

Lepsze, czyli ja to rozumiem jako bardziej uczciwe, wartościowe, tolerancyjne dla innych itp. Nigdy nie byłem w stanie jakoś świadomie zauważyć jakichś minusów wizji lepszego życia. Nie dawno to się zmieniło.

Otóż jakiś czas temu przeprowadziłem pewną transakcję. To była 100% legalna transakcja, lecz w mojej ocenie nie do końca dobra etycznie. Zachęciłem pewną osobę do kupienia czegoś, co w mojej ocenie nie było warte tego, co o tym mówiłem. Opowiedziałem o tym jak o świetnym interesie, mimo iż mi z tym nie wyszło, choć inne osoby w taki sam sposób wykonywali to z sukcesem.

Jednakże, to ja o tym mówiłem, że to jest dobre, podczas gdy wiedziałem, że to dla mnie nie jest dobre. Czyli najprościej mówiąc oszukałem gościa. Kierowałem się przy tym chciwością, zemstą i chęcią odwetu – czułem się rozżalony, że ja też to kupiłem i nie chcąc być stratny to postanowiłem to sprzedać komuś innemu.

Samo to, że to zrobiłem – mimo, że to było względem prawa w pełni legalne – wywołało u mnie ogromne wyrzuty sumienia. Czułem się podle. Czułem, że zawiodłem jako człowiek i że ktoś z mojego powodu może wpaść w tarapaty. Jednakże, czując się tak, nie chciałem się z tego wycofać. Chciwość była większa. Próbowałem to sobie jakoś tłumaczyć, że to będzie dla tej osoby lekcja pokory, żeby na przyszłość nie dał się więcej nabrać, ale to marne pocieszenie.

Im bardziej sprawa była dokonana, tym mną targały silniejsze emocje. Nie mogłem zasnąć, a rano budziłem się dużo przed budzikiem. Śniło mi się, że jestem jednym z dowódców w Hitlerowskiej armii i szkolę się jak zabijać oraz torturować ludzi. Innym razem przyśniło mi się, że zacząłem bawić się w magię i zaczęły mnie nawiedzać upiory. Miałem taki bardzo realny sen, w którym leżałem sparaliżowany – byłem przekonany, że jestem obudzony – a nade mną unosi się upiór i za chwilę zrobi mi coś złego. Chciałem go jakoś walnąć, albo kopnąć, ale nie byłem w stanie, bo byłem sparaliżowany.

To takie bardzo przykre uczucie bezsilności. Czułem wtedy silny strach, lęk i przerażenie. Gdy się obudziłem, zobaczyłem, że to moja szafka nad łóżkiem. Niby ulga, ale ile się wcześniej wycierpiałem emocjonalnie to moje. Zacząłem być nerwowy i wybuchowy w codziennym życiu. Nie mogłem sobie tego w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć, dlaczego ja – tak mocno już przerobiony przez bardzo długi czas, postępuję w taki sposób i oszukuje ludzi, by na tym zarabiać?

To kompletnie nie pasowało do mojego narcystycznego spojrzenia na siebie jako kogoś doskonałego i nieskazitelnego. Dowiedziałem się jaki mogę być zły. Jaka jest część mojej ciemnej strony. Poczułem się bardzo człowiekiem, ale od tej mrocznej strony, której nigdy nie chciałem zobaczyć.

Dodatkowo natknąłem się na cytat: Jeśli udało Ci się kogoś oszukać, to nie dlatego, że ten człowiek jest głupi, tylko dlatego, że otrzymałeś więcej zaufania niż jesteś wart.

Wiele razy słyszałem, że to normalne i dobre być człowiekiem, ale raczej myślałem, o tej przyjemnej stronie, a nie tej złej. Nie chciałem jej widzieć. Choć Carl Jung mówił, że żeby prawdziwie żyć, to trzeba zaakceptować swoją ciemną stronę osobowości. Dla mnie ta sytuacja to był szok, bo do tamtej chwili uważałem, że ja nie mam ciemnej strony i jestem doskonały, nieskazitelny. A jednak. Okazało się inaczej.

Nie pozostało mi zatem nic innego niż zwyczajnie pogodzić się z tym, że taki jestem i jakoś nauczyć się z tym żyć.

Ale mam to jest dla mnie przestroga, o której wiedza już może jest dla za późna, choć może komuś się przyda, więc napiszę: Uważaj, na rozwój osobisty i iście w stronę dobra. Jeśli nie masz zamiaru żyć absolutnie dobrze, i takie życie Cię nie kręci, to lepiej dobrze się zastanów, zanim zaczniesz, bo później nie łatwo jest zawrócić. Gdy wyrobisz w sobie odpowiednie mechanizmy chroniące przed czynieniem zła to gdy zaczniesz zbaczać z drogi możesz zacząć przeżywać stany, które nie będą dla Ciebie przyjemne.

Ja niestety nie miałem wyboru, bo moje wcześniejsze życie było już nie do zniesienia i jeśli nie zacząłbym się zmieniać, to czekałaby mnie śmierć. Swojego dobrego kolegę pochowałem, który prawdopodobnie nie miał tyle szczęścia co ja trafić na takich ludzi, którzy mnie wyciągną z niemoralnego życia. Jednakże, jeśli masz jeszcze wybór to mocno przemyśl sprawę, bo w każdym kierunku idąc są konsekwencje. W tym zmierzającym do absolutnej uczciwości, bezinteresowności, miłości i czystości też.

Pogody ducha,
Szrek.