Ważna – dla mnie – więź ojciec – córka cz. 1

Źródło obrazka: tutaj

W poprzednim artykule wspominałem trochę o podświadomości, więc teraz z pewnością przydałoby się, bym w praktyce napisał jak nasza podświadomość kształtuje się w dzieciństwie. Czasem z kimś rozmawiam o relacjach związkowych, więc postanowiłem trochę więcej tutaj o tym napisać, tym bardziej, że jest to dla mnie dość skomplikowany temat. A tak się składa, że ostatnio czytałem baaardzo ciekawy artykuł – w co prawda mało psychologicznej gazecie -, który – jak dla mnie – w sposób jasny obrazuje jak się kształtuje nasza podświadomość w obszarze spraw damsko męskich na przykładzie relacji ociec-córka. Zazwyczaj – jak wiadomo – takie artykuły gazetowe są średnio merytorycznie cenne, ale przyznam szczerze, że ten mnie zainteresował szczególnie. Ciekaw jestem Twojej opinii.

Zagadnienie to – z tego co się orientuję – w sposób naukowy jako pierwszy opracował twórca psychoanalizy Zygmunt Freud. Jego teorii i wyjaśnienia tego zjawiska jeszcze nikt nie zdołał ani potwierdzić ani obalić, więc na razie – z tego co wiem – uważa się nią za prawdziwą. Artykuł, który przytaczam jest całkiem rozbudowany jak na moje realia pamiętnikowe, dlatego podzieliłem go na dwa wpisy. Jestem przekonany, że wiele osób zainteresuje on równie mocno jak, zainteresował mnie i do końca przeczyta z uważnością. A oto omawiany artykuł, czyli wywiad z psychoterapeutką Danutą Golec:

„Ojciec ma w życiu swojej małej córki niezwykle ważną rolę do odegrania. To właśnie z nim mała może poćwiczyć kiełkującą kobiecość. Od tego, w jaki sposób ojciec pozwoli jej zrobić te pierwsze przymiarki do bycia kobietą, zależy, jak będzie czuła się w dorosłości. Jak kiedyś odnajdzie się w związkach z mężczyznami. Błąd ojca może mieć konsekwencje. – Ale, na szczęście, one nie są nieodwracalne – uspokaja psychoterapeutka Danuta Golec.

Redakcja: Córki szukają partnerów podobnych do swoich ojców – to mądrość, która krąży od zawsze. Rzeczywistość jednak jest chyba o wiele bardziej złożona.
Danuta Golec: W każdej ludowej mądrości jest ziarno prawdy, ale zazwyczaj inne, niż się nam wydaje. I to powiedzenie rzeczywiście stanowi duży skrót myślowy. Relacja córka-ojciec to w życiu dziewczynki pierwsza miłosna relacja z przedstawicielem innej płci. I w tym sensie dziewczynka będzie szukała w dorosłości powtórzenia tej sytuacji. Ale tylko w tym sensie. Oczywiście to, jak ten układ wygląda, ma w przyszłości wpływ na budowanie związków córki z mężczyznami.

Redakcja: A co, jeśli tej relacji w ogóle nie było, bo dziewczynka wychowywała się bez ojca?
Danuta Golec: Na szczęście nie jest tak, że nie da się dokonać żadnej korekty. Że rodzaj relacji z ojcem, w tym wypadku jej brak, to wyryta matryca i takiej kobiecie zostaje już tylko samotność. W życiu dziecka są jeszcze inne osoby, przede wszystkim jest matka. Jeśli mówimy o sytuacji, kiedy ojca w domu nie ma, matka może albo dodatkowo nabruździć, albo ten brak „uleczyć”. Jest wiele przykładów, kiedy dziewczynki wychowane bez ojca są świetnie przygotowane do relacji damsko-męskich. Zdarzyło się to dzięki temu, że matka potrafiła mądrze zaprosić do życia córki innego mężczyznę – wujka, dziadka, przyjaciela – z którym ta mała mogła „poćwiczyć” swoją kobiecość. To właśnie jest rola mężczyzny na tym etapie rozwoju dziecka – dziewczynki przed tatusiami robią pierwsze „przymiarki” bycia kobietą. Jeśli nie ma mężczyzny, z którym można „poćwiczyć”, uczę się, że na tę moją kobiecość nie ma żadnego „zapotrzebowania”, „widowni”. I o tym może być przeświadczona dorosła już kobieta. Może mieć kłopot z nawiązaniem relacji damsko-męskich, unikać ich, nawet podświadomie, z poczucia niepewności, strachu przed czymś obcym. Może też zdarzyć się jednak sytuacja odwrotna. I tu również kluczowa jest rola matki, która musi myśleć i działać nie tylko jako ta, która karmi piersią, ale również mieć w głowie „ojcowski” sposób myślenia, stawiania granic. Zastosowanie strategii (co zdarza się matkom samotnie wychowującym dzieci): „Zostałyśmy same, samotne, zjednoczymy się przed złym światem”, sprawi, że dziewczynka w dorosłości będzie szukała nie partnera, lecz ojca. Dosłownie. Jak bluszcz oplecie się wokół mężczyzny, od którego oczekiwać będzie, że ten się nią zaopiekuje, niejako ją adoptuje.

Redakcja: Przyjrzałyśmy się temu, co się dzieje, jeśli ojca nie ma w rodzinie. A co, kiedy jest? Jak powinien reagować na przymiarki do kobiecości” córki, aby ta kobiecość budziła się w niej „zdrowo, poprawnie”?
Danuta Golec: Dzieci wszystkiego uczą się w zabawie. Kim są, na czym polegają relacje z innymi, jakie są ich granice, jak wygrywać, przegrywać – tego wszystkiego dowiadują się właśnie podczas zabawy. Maluch, zanim nauczy się czytać, udaje, że czyta. To można często zaobserwować – książka trzymana do góry nogami i przypadkowe słowa imitujące czytanie tekstu. Tak samo zachowuje się mała dziewczynka. To znaczy: zanim nauczy się, co to znaczy być kobietą, bawi się w bycie kobietą. Próbuje przyciągnąć uwagę ojca i zdobyć jego akceptację. To jest ta malutka, która przewraca oczami, kręci włosy na paluszku, mówi: „Mamusiu, idź sobie, bo to ja ożenię się z tatusiem”. Albo, kiedy mama wstaje rano i idzie do łazienki, natychmiast kładzie się koło taty i oznajmia rozbrajająco: „Nie ma miejsca, ja już tu jestem”.

Co powinien zrobić ojciec? Bawić się w tę grę na poważnie, ale pamiętając, że to jest gra. Nie wolno mu zrobić dwóch rzeczy – upokorzyć tej małej, czyli odrzucić próby zwrócenia na siebie uwagi, a z drugiej strony – nie wolno mu jej emocjonalnie „uwodzić”. Ojciec swoim zachowanie ma pokazać, że owszem, jest śliczną małą dziewczyną, ale tatuś śpi z mamusią, a ona, kiedy dorośnie, znajdzie sobie swojego rówieśnika, z którym będzie szczęśliwa, tak jak tatuś z mamusią.

Redakcja: Jakiś czas temu byłam świadkiem sytuacji, w której ojciec mówił do kilkuletniej córki: „Nie będziesz się, córeńko, bawiła z chłopcami, prawda? Bo tatuś jest twoim narzeczonym i będziemy zawsze razem”. Słyszałam w jego głosie miłość, ale rozumiem, że taką postawą ojciec utrudnia córce zrozumienie porządku rzeczy.
Danuta Golec: Jeżeli ten komunikat jest elementem całościowej postawy, to można powiedzieć, że mamy do czynienia z emocjonalnym „uwodzeniem”.

Obrazem, który idealnie oddaje wzorcową postawę ojca wobec córki, jest relacja Billa Murraya i Scarlett Johansson w filmie Sofii Coppoli „Między słowami”. Kojarzymy ją jako damsko-męską, jednak wyjęta z kontekstu, pięknie opisuje to, co powinna dostać córka od ojca, Murray, czyli nasz „ojciec”, odpowiada emocjonalnie na wszystkie potrzeby „córki”, czyli Johansson. Jest nią zafascynowany w odpowiedni sposób. Bawi się z nią, kiedy ona chce (są tam sceny wspólnego biegania po Tokio, śpiewania karaoke w nocnych klubach). Innym razem bierze ją na ręce układa do snu albo w kolejnej scenie (kiedy razem leżą na łóżku) opowiada, jak będzie wyglądało życie. Objaśnia jej świat. Aż w końcu mówi: „Poradzisz sobie”. Cały czas jest blisko. Doskonały ojciec – zawsze dostępny, zachwycony, ale wyczuwający granice. Przynoszący ukojenie. Nigdy się nie dowiemy, co mówi jej na ucho w ostatniej scenie, ale widzimy spokój na twarzy dziewczyny.

Wracając więc do przykładu, który Pani podała – ojciec nadmiernie zachwycony, zatracony w miłości do swojej córki może wychować (pamiętajmy, że wane jest całe otoczenie i jego wpływ) kobietę przekonaną: „Wszystko dla mnie. Mogę brać każdego, jak w sklepie. Płacę przecież swoim bezdyskusyjnym urokiem”. Łatwo się domyślić, co ze związkami… żaden człowiek na chce być tak traktowany. Znajomość zasady: „Nie wszystko mogę mieć”, bardzo przydaje się w dorosłości, pozwala uniknąć komplikacji.

I na tym dzisiaj zakończymy, część dalsza za tydzień 😉

Pogody ducha,
Szrek.