Ważna – dla mnie – więź ojciec – córka cz. 2

Źródło obrazka: tutaj

Tak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, dzisiaj, kontynuujemy temat relacji ojciec – córka.

Redakcja: Nadmiar szkodzi podobnie jak brak? Co dzieje się z dziewczynką, której ojciec jest emocjonalnie niedostępny? Jest, ale jakby go dla niej nie było.
Danuta Golec: Ona startuje ze swoją kobiecością i nie ma żadnego odzewu, czyli mówić najprościej, potocznie – wyrasta w przekonaniu: „Coś jest ze mną nie tak”. Tego rodzaju ojcowska postawa zabija jej poczucie własnej wartości. Co może wydarzyć się w dorosłości? Taka kobieta będzie albo szaleć, szukając na oślep, byle tylko jej kobiecość ktoś zechciał wziąć, albo ta kobiecość w niej obumiera, gaśnie. Jej zręby nie pozwalają na zbudowanie związku. „Jestem nieatrakcyjna”, „Jestem brzydsza, gorsza od innych”, „Nikt mnie nie zechce, więc nawet nie będę próbować, wygłupię się tylko” – to myśli wciąż do niej powracające.

Redakcja: Co dzieje się w głowie kobiety, o którą ojciec ciągle drżał? Nie spuszczał jej z oczu i wciąż trzymał ją za rękę w przesadnej trosce o bezpieczeństwo?
Danuta Golec: To postawa ojca niepozwalającego córce dorosnąć. Niezależnie od tego, czy ma ona 50 cm, czy mierzy półtora metra – jest jego małą córeczką i trzeba ją chronić. To, co wydarzy się w dorosłości takiej córki, zależeć będzie od jej konstrukcji psychicznej. Będą dziewczynki, w których niezgoda ojca na ich dorastanie zrodzi bunt. One poradzą sobie z hukiem. Być może w kontaktach z mężczyznami staną się równie silne i przebojowe. Ale są też dzieci bardziej lękowe. I jeśli ta cecha łączy oba pokolenia – ojciec lękowy, córka lękowa – ta dziewczynka wtuli się, schowa przed światem. I może albo zostać przy tatusiu w dorosłości, czyli w ogóle nie będzie chciała próbować związku z mężczyzną, albo nawet spróbuje, ale ta nierozerwana nić z ojcem związek utrudni. Takie córki mają także skłonność – w podobny sposób, co ojciec o nie – bać się w dorosłości o niego, o rodziców. To też tak, jakby nigdy nikt nie powiedział jej tego, co Bill Murray: „Poradzisz sobie”. Ojciec swoją postawą powinien mówić: „Wierzę w Twoją siłę. Stoję obok, będę ją wzmacniać, ale dasz sobie radę”.

Czego dorosła kobieta będzie szukać w mężczyźnie, jeśli nie dostała od ojca tego przekazu? Podświadomie zapragnie, aby z jednej emocjonalnej adopcji trafić do kolejnej. Prawdopodobnie znajdzie właśnie takiego mężczyznę, który potrzebuje „zaadoptować dziewczynę”. A nie zbudować związek z dojrzałą kobietą. To nie są zdrowe układy, bo tu nikt się nie rozwija, ale każdy znajduje uzupełnienie swoich deficytów. Z pozoru szczęście, bo przecież swój trafił na swego – romans życia. Jeśli jednak przyjrzeć się głębiej – emocjonalna katastrofa dla obu stron.

Redakcja: Jaki związek czeka w dorosłym życiu córkę narcyza – ojca bez pamięci zapatrzonego wyłącznie w siebie?
Danuta Golec: Przy osobie skrajnie narcystycznej dookoła jest wypalona trawa. Nikt nie ma prawa do odrębnego istnienia. Wyrosnąć może więc kobieta, która mówiąc obrazowo, nie ma siebie. Brakuje jej wyraźnego poczucia tożsamości, definiuje się zatem tylko poprzez innych, np. przyklejona do wyrazistego mężczyzny. Jest nastawiona wyłącznie na niego i jego potrzeby.

Redakcja: Z pewnością na potrzeby mężczyzny nie będzie nastawiona kobieta, która wychowywała się z ojcem nieradzącym sobie ze sobą i swoim życiem. Co dzieje się z emocjami córki przysłowiowego nieudacznika?
Danuta Golec: To jest dziewczynka, która w swoim ojcu nie mogła się „zakochać”, nie miała go za co podziwiać. Takie uwarunkowania mogą być przyczynkiem do wytworzenia pogardliwego stosunku do mężczyzn, patrzenia na nich z wyższością. I tu znowu kłania się matka: jeśli ona podsyca w dziecku pogardliwy stosunek do ojca, robi córce bardzo dużą krzywdę. Mężczyźni, z resztą nie tylko oni, nie lubią być traktowani z góry. Kobiet, które tak postępują będą unikać.

Jest jeszcze jeden – bardzo niszczący dla kobiety – rodzaj relacji: kiedy ojciec jest skrajnie niedojrzały, nie radzi sobie ze swoimi emocjami, jest wybuchowy, raniący, negujący każde zachowanie córki, wyśmiewający, kpiący. Pracuję z kobietami z taką przeszłością. To często piękne, doskonale radzące sobie zawodowo dziewczyny. Natomiast ich kobiecość nie istnieje. Są przerażone, zalęknione, mają zniechęcający innych sposób bycia – na wszelki wypadek, byle nikt nie chciał się zbliżyć, rozpakować, bo przecież „Jestem bezwartościowa”.

Redakcja: to nie brzmi optymistycznie, ale powiedziała Pani na wstępie, że konsekwencje relacji z ojcem nie są, na szczęście, nieodwracalne.
Danuta Golec: Kiedy kobiety połączą to, co robią w dorosłym życiu, w związkach, z wzorcami z domu rodzinnego – to znaczy dostrzegą zależność między jednym i drugim – mają dużą szansę na wyjście z matni nieodpowiednich wyborów. Jeśli jednak działamy bezrefleksyjnie i powtarzamy w kółko te same zachowania – utkniemy w na dobre.

Bywa i tak, że w dzieciństwie, aby radzić sobie z niewłaściwym postępowaniem ojca, pojawiły się w nas mechanizmy obronne. Warto jednak uświadomić sobie, że były potrzebne w przeszłości. Wtedy służyły, a dzisiaj nie tylko się nie sprawdzają, ale wręcz szkodzą. Bo tamta sytuacja z dzieciństwa już się skończyła. Są nowe warunki. I na nich należy się skupić. Wiem: bardzo trudno pogodzić się z tym, że jeśli dzieciństwo nie było do końca udane, w dorosłości nie da się go powtórzyć. Ale nie da się!

Często słyszy się pytania kobiet: „Dlaczego ciągle mi się nie udaje?” albo: „Gdzie ci mężczyźni?”. Jak mówi moja koleżanka: „Wszędzie, wystarczy się rozejrzeć!”. Ale warto też, by kobiety zastanowiły się nad tym, jakie komunikaty tym mężczyznom wysyłają. Nie warto chyba wołać do niego jak ta mała dziewczynka: „Zaopiekuj się mną”, bo to nie jest szczególnie atrakcyjna propozycja dla dorosłego mężczyzny, który szuka dorosłej kobiety.”

Ciekaw jestem, co na ten temat myślą zarówno kobiety jak i mężczyźni, bo to oni będą się – a przynajmniej tak by pewnie natura chciała – przecież z kobietami wiązać, a w przyszłości być może kształtować kobiecość swoich córek 🙂