Uczucia są dobre

Źródło obrazka: tutaj

Uważm, że nadszedł czas na opisanie moim zdaniem bardzo ważnej kwestii dotyczącej każdego człowieka, czyli uczuć. Temat jest bardzo szeroki, więc postaram się streścić do minimum. Ale dobra, do rzeczy. Artykuł ten piszę na podstawie mojej terapii z baaaardzo zaawansowanym psychologiem.

Może zacznę od wyjaśnienia czym są uczucia. Uczucia to reakcja na to, co nas otacza, bez względu na to, czy tego chcemy czy nie. (Uwaga do wszystkich ludzi rozwoju osobistego) najpierw coś się dzieje w naszym otoczeniu, a potem są uczucia. Czyli to nie my decydujemy o tym, czy pojawiają się uczucia, ani o tym, jakie one są. Bardzo ważne dla zdrowia psychicznego jest uznanie za prawdziwe poprzedniego zdania. Podkreślam to starannie, bo spotkałem się z wieloma bardzo wg mnie ryzykownymi szkoleniami „rozwoju osobistego”, na których jednym z tematów szkolenia było „pozbywanie się złych emocji”. Nie byłem na tym szkoleniu, więc nie wiem co tam trenerzy mówią na temat kontroli uczuć i emocji (emocje i uczucia to podobne rzeczy, choć nie tożsame, a o kontroli jest oddzielny temat w nagrodę za polubienie fanpage na fejsie), ale dla mnie już sama myśl „pozbywania się emocji” brzmi co najmniej alarmująco, dlaczego?

Bo najprościej mówiąc kontrolowanie uczuć może prowadzić do zachowań autodestrukcyjnych (o autodestrukcji może jeszcze napiszę). Tak obrazowo tłumacząc proces ten można porównać do działania komputera: u zdrowego człowieka, który umie poprawnie rozpoznawać i nazywać uczucia, to powiedzmy, że komputer to człowiek, a gdy zachodzi jakiś proces w komputerze, to pojawia się na monitorze jakieś okienko, informuje o czymś. Użytkownik czyta treść informacji i okienko się zamyka. To jest wersja normalna. A gdy sfera uczuć jest u kogoś zaburzona, to przypomina zawieszenie się komputera, czyli że dzieje się jakiś proces, nie pojawia się okienko, tylko kursor w postaci kręcącego się kółka i nie wiadomo co się dzieje, wtedy w komputerze zaczyna narastać napięcie i jak to trwa za długo jak na czyjąś cierpliwość, to co się robi z takim komputerem? Resetuje 🙂 a najszybszy reset to zachowanie autodestrukcyjne, bo wtedy między innymi wiadomo co się czuje. Samookaleczanie powoduje ból, czyli ktoś się uspokaja, bo wie co czuje, alkohol potęguje uczucia i pojawia się na chwilę po jego wypiciu uczucie radości, ulgi, przyciskając pedał gazu, ktoś zaczyna czuć przypływ adrenaliny, czyli czuje się komfortowo, bo przynajmniej wie co czuje.
Napiszę tu przy okazji, o tym, dlaczego kobiety, które są wychowane w patologicznej rodzinie, gdzie głównym uczuciem panującym w rodzinie jest np. strach, wybierają sobie takich samych partnerów, jakich miały ojców – tyranów. Bo strach jest im najbliższym uczuciem i mimo, że jest nieprzyjemnym, to umieją go rozpoznawać i wiedzą z czym się wiąże (min. z biciem, poniżaniem itp.) i to paradoksalnie wydaje się im bardziej bezpieczne niż jakieś nieznane (czyli ryzykowne) poczucie szacunku, przyjaźni, partnerstwa. Czyli wbrew zdrowej logice tyrania i poniżanie kojarzy jej się bezpieczniej niż partnerstwo i szacunek, więc całkowicie podświadomie dąży do odtwarzania w swojej nowej rodzinie atmosfery z domu (o sile podświadomości pisałem w artykule tutaj). Ale to tak na marginesie tylko.

Dlatego też bardzo uważałbym na wszelkie szkolenia rozwoju osobistego, które są zatytułowane: „Kontroluj emocje” albo „Pozbądź się złych emocji”, „Chcesz zawsze się czuć dobrze?”. Choć zdecydowanie takie szkolenia raczej nie przyciągną ludzi, którzy nie mają zapędów do chęci kontrolowania uczuć (czytaj zdrowych ludzi), to jeśli ktoś by poszedł na takie szkolenie i (nie daj Boże) nauczyłby się kontrolować swoje emocje to używając tego by zrobił sobie dużą krzywdę. W związku tym, że na tych szkoleniach są poruszane takie tematy coraz sceptyczniej podchodzę do wszelkich szkoleń rozwoju osobistego, prowadzonych przez ludzi mało związanych z naukowym przygotowaniem psychologicznym, bo nie wiem w co mogę im wierzyć, a kiedy muszę liczyć się z tym, że jest inaczej niż mówią. Oczywiście nie skreślam ludzi, którzy mówią o psychologii, a nie są po psychologii, bo wtedy musiałbym skreślić też i sam siebie 🙂 bo ja psychologii nie skończyłem, ale z dużym dystansem słucham ich przekonań i zawsze zwracam uwagę, skąd pochodzą ich wiadomości. Bo jak z „własnych doświadczeń i obserwacji” tak jak czytałem ostatnio na jednym z portali rozwojowych to mogę być na 90% pewny, że ktoś taki jest daleki od rzetelnie zbadanej informacji.

Czyli co człowiek powinien robić z uczuciami, żeby postępował w sposób najbardziej zdrowy (czytaj był szczęśliwy)? Dwie główne rzeczy:

  1. Umieć nazywać i rozpoznawać uczucia
  2. Zaakceptować, że uczucia są i wyciągnąć poprawne wnioski o czym nas informują.

Pierwsza rzecz wydaje się banalnie łatwa, wystarczy nazwać uczucia. Ale czy na pewno? Ostatnio spytałem mojego kolegę, który za rok ma bardzo ważne dla niego wydarzenie. Zapytałem go o to, jak się czuje w związku z tym wydarzeniem, a on po chwili zastanowienia, powiedział: „Ciężko powiedzieć”, czyli nie wiedział, co czuje. Na jednym ze szkoleń, które prowadziłem, robiliśmy ćwiczenie, gdzie 20 uczestników robiło listę uczuć. Uczestnicy wypracowali listę 73 uczuć, to i tak moim zdaniem całkiem niezły wynik, chociaż tutaj jest lista 462 uczuć i emocji. Z całą pewnością to bardzo rozwijająca sprawa gdyby umieć nazywać i rozpoznawać uczucia, bo uczucia, to nasz kompas po świecie, im więcej ich znamy, większą mamy świadomość co się dzieje w rzeczywistości, a nie tylko w naszych wyobrażeniach na jej temat. Ja nawet do tej pory mam małe karteczki na parapecie, z nazwami uczuć w jednej kupce jak fiszki i od czasu do czasu je czytam. Nie uczę się na pamięć tylko czytam, a z czasem wiem, że moja podświadomość już się nimi zapełni i będę mógł najpierw wymienić, a potem rozpoznawać całkiem sporą gamę uczuć, może kiedyś 462? 🙂 byłoby nieźle.

Gdy nauczymy się rozpoznawać nawet te przykre uczucia, to warto nauczyć się je też akceptować, że po prostu są i nie winić się za ich występowanie, bo to nie my sprawiliśmy, że zaistniało takie uczucie. Jeśli będziemy na tyle odważni, że rozpoznamy i zaakceptujemy występujące w nas uczucie, to nasza nagroda będzie wielka. Czyli jaka? Dzięki temu mamy szansę na rzeczywiste dowiedzenie się co się z nami dzieje i jaka jest rzeczywistość obiektywna, a więc i racjonalne postępowanie. Każde nawet najbardziej przykre uczucie o czymś nas informuje i jest dla nas bardzo wartościowe, więc nie warto go zmieniać, tylko zastanowić się co się wokół nas dzieje, że ono występuje. Chętnie napisałbym tutaj jeszcze o bardzo wartościowym ćwiczeniu na odróżnianie uczuć od zachowań i ocenianiu ich, ale nie chcę przedłużać tego artykułu w nieskończoność. Może jeszcze kiedyś wrócę do tego tematu przy innej okazji, jak będzie czas, a na razie kończę ten artykuł, bo i tak już przekroczyłem własny limit 2 stron a4, ale nie licząc odstępów między akapitami to tylko o kilka linijek 🙂

Pogody ducha,
Szrek.