Szczęście – wniosek z badań psychologów z Harvardu

Źródło obrazka: tutaj

Ostatnio przeczytałem artykuł o tym co sprawia, że ludzie są szczęśliwi z punktu widzenia psychologii. Pewien naukowiec z Harvardu – najlepszej uczelni na świecie wg tego rankingu – wyznał dla Ted – organizacji, dla której wygłaszają mowy ludzie, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia – że od 75 lat jest prowadzone badanie nad szczęściem człowieka. Z tego co mówi to jest najdłuższe badanie w historii psychologii, i jak dla mnie całkiem ciekawe.

Otóż wynikiem tego badania jest to, że prawdziwym szczęściem dla ludzi relacje z ludźmi. Wyniki podobno pokazują, że relacje mają większy wpływ na to, czy ludzie dożyją późnej starości niż np. wskaźnik cholesterolu. Artykuł, który przeczytałem możesz przeczytać tutaj.

Jak to się ma do pokory (o której tutaj pisałem, że daje szczęście)? Wg mnie jest to całkiem znacząco powiązane, ponieważ dzięki pokorze jestem w stanie utrzymywać znacznie lepsze relacje z ludźmi niż bez niej. Np. moja babcia, która była od lat pokłócona z pewną kierowniczką z jej byłej pracy, teraz zaczęła z nią utrzymywać zwyczajne kontakty, bo jak sama twierdzi „a co tam na stare lata będziemy się kłócić. Teraz to już nie ma znaczenia jak tam kiedyś było”.

Od jakiegoś czasu zauważyłem u babci dużą porcję pokory nie podobnej do niej z czasów gdy wzrastałem. Przyzwyczaiłem się do babci, która jest konsekwentna, nieustępliwa i stanowcza. Która musi postawić na swoim i za wszelką cenę broni swojego zdania. Która każdy sprzeciw traktuje jak bunt i podnosi wtedy głos irytacji. Szczególnie co do jej poglądów.

Jednakże ostatnio moja babcia robi się coraz bardziej pogodzona z losem, bo wydaje mi się, że czuje, że jej koniec życia się zbliża i że coraz bardziej jest zdana na opiekę najbliższej rodziny. Nawet gdy moja mama nie traktuje ją z szacunkiem, to nie protestuje zbyt wyraźnie, jeśli w ogóle. Wcześniej to było dla mnie nie do pomyślenia. Ta niezwykła pokora mojej babci z mojego punktu widzenia zdecydowanie poprawiła jakość jej życia. Wg mnie jest szczęśliwsza, a już na pewno lepiej mi się z nią rozmawia i ona sama ma więcej znajomych oraz lepsze relacje z sąsiadami – mniej na nich narzeka, a wręcz wyraża się o nich dość przychylnie, co nie było u niej codziennością. A takie dobre relacje z ludźmi mogą istotnie wydłużyć jej życie zgodnie z wynikiem badań jakie przeczytałem.

Czyli pokora w tym przypadku wynikająca głównie – w mojej ocenie – z myśli o śmierci dobrze wpływa na jej jakość życia, mimo, że „musi” godzić się na łaskę innych, to wydaje się być spokojniejsza i szczęśliwsza.

Mój brat także nabrał pokory, gdy ożenił się. Stał się dla mnie cieplejszy w odbiorze i bardziej miły – oczywiście bez przesady, dalej mi ubliża i poniża, ale w coraz mniejszym stopniu. Im dłużej jest małżeństwem tym bardziej widzę u niego postawę, którą nazywam pokorną, czyli bardziej skłonną do uległości i godzeniem się z opinią innych.

On też wydaje się być szczęśliwszy, więc to także potwierdzałoby teorię, że pokora daje szczęście. Z mojego punktu widzenia jasno i wyraźnie dostrzegam połączenie miedzy pokorą, a lepszymi relacjami z ludźmi.

Nie pozostaje mi nic innego w takim razie niż jeszcze bardziej dbać o własną pokorę, żeby moje relacje z ludźmi były lepszej jakości, a dzięki temu powinienem być szczęśliwszy. Chętnie przekonam się czy to zadziała u mnie.

Pogody ducha,
Szrek.