Siła duchowości

Źródło obrazka: tutaj

Szczerze mówiąc, temat, który dzisiaj poruszę już się miedzy słowami przemykał. Min wtedy gdy pisałem o wspólnocie, do której należę. Zanim więcej o niej napiszę, postanowiłem, że zasadne będzie zdefiniować jak rozumiem duchowość, na której ta wspólnota się opiera.

Na początku mojej terapii grupowej robiliśmy taką analizę siebie i w pewnym momencie padło pytanie w moim kierunku: „A jak u Ciebie jest z duchowością?”. Byłem lekko zdezorientowany. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że to proste pytanie i każdy wie o co w nim chodzi. Jednakże ja zacząłem nad tym na głos zastanawiać: „A czym jest duchowość?” Gdy zadałem głośno to pytanie, to wszyscy na grupie się roześmiali i patrzyli na mnie jak na kogoś, kto delikatnie mówiąc mało wie o świecie. Być może mój wiek na to wskazywał, bo byłem wtedy najmłodszym uczestnikiem terapii i dlatego pomyślałem, że w sumie to jest mały wstyd, bo skoro jestem najmłodszy, to mi przecież wolno jest nie wiedzieć wszystkiego – jakby starszym nie było wolno.

Gdyby zadali mi pytanie, czy chodzę do kościoła, albo czy wierzę w Boga, to odpowiedź byłaby dość prosta, ale po pytaniu o duchowość, nie wiedziałem co odpowiedzieć. W każdym razie zaraz po ustaniu śmiechu, na sali nastała cisza. Gdy powiedziałem, że jak ktoś mi wyjaśni czym jest ta duchowość, to ja odpowiem, bo autentycznie nie mam pojęcia co to jest. Wtedy nikt się nie odezwał i przez 10 sekund siedzieliśmy w całkowitej ciszy patrząc się jeden na drugiego. Prowadząca, która była doświadczoną psycholożką – terapeuci uzależnień w publicznych ośrodkach są bardzo rzetelnie sprawdzani zanim ktoś ich zatrudni – też milczała. Po tej chwili ciszy zwróciłem się bezpośrednio do niej z tym pytaniem. No i wtedy zaczął się mini wykład na temat duchowości.

Na początku narysowała nam takie wiaderko i tak je podpisała:

wiaderko

To dość słynny obraz i wiele razy na terapii widziałem go w innych pomieszczeniach, więc to chyba standard, że i nam go narysowała. Otóż kiedyś był taki bardzo słynny w gronie psychologów naukowiec: Viktor Emil Frankl, psychiatra i psychoterapeuta austriacki, który to przebywał przez jakiś czas w obozach koncentracyjnych min. Auschwitz. Podczas pobytu tam (jeśli możemy przetrzymywanie w obozie koncentracyjnym nazwać pobytem) dostrzegł pewną nie zrozumiałą dla niego rzecz. A mianowicie spostrzegł, że niektórzy więźniowie dzielą się chlebem z innymi więźniami, mimo, iż sami nie jedli od kilku dni. Albo, że przekazywali sobie papierosy, mimo, iż tam papierosy były na wagę złota.

Czyli, że są w stanie zrobić extra rzecz dla kogoś, poza zaspokojeniem swoich potrzeb. Zauważył, że nie wszyscy ulegają zezwierzęceniu, że potrafią robić rzeczy na korzyść innych pomimo, dużego bólu fizycznego. Zaczął badać to zjawisko i doszedł do wniosku, że człowiek ma w sobie takie części jak w wiaderku wyżej. Czyli część biologiczną, psychologiczną i duchową. Część biologiczną da się zbadać, za pomocą medycyny, część psychologiczną też da się zbadać, za pomocą testów, eksperymentów itp., ale na część duchową jeszcze nie znaleziono żadnej metody pomiaru i jak na razie nikt nie ma pomysłu w jaki sposób to rzetelnie zbadać.

Czyli co to jest ta duchowość? Duchowość to robienie czegoś w imię wartości, idei itp. To robienie czegoś mimo bolących nóg, mimo, że mi się nie chce. Jakie mogą być wartości w imię których możemy robić różne rzeczy mniej dbając o siebie? Np samorealizacja, autorefleksja, autodeterminacja, miłość, patriotyzm, rodzina, praca itp. Duchowość to rezygnacja z zaspokajania swoich potrzeb w imię wyższych celów np, pokój na świecie, branie udziału w akcjach charytatywnych, pomimo braku swojego czasu lub wstawanie o 4 rano, by wyszykować swoje dziecko do szkoły. Tak jak napisałem wyżej nie wiadomo jak zmierzyć duchowość, więc jak na razie niemożliwe jest poznać, kto jest bardziej ją rozwiniętą, a kto mniej.

Na koniec tego spotkania padło jeszcze pytanie: „Czy duchowość to religijność?” Na co Pani psycholog odpowiedziała: „Nie spłaszczałabym duchowości do religijności”. Nie pozostawiła żadnego komentarza po tym stwierdzeniu, więc i ja nie będę tworzył własnych wersji co to może oznaczać. Myślę, że każdy jest w stanie sam sobie to przełożyć w taki sposób, jaki jemu jest mu odpowiedni.

I to wszystko, co mam w notatkach i głowie jeśli chodzi o mini wykład o duchowości. Liczę na to, że choć trochę przybliżyłem Ci ten temat, a jeśli masz jakieś ciekawe materiały albo bardziej lub mniej znaczące opinie na ten temat, którymi możesz się ze mną podzielić, to wiedz, że pole „Leave comment” (pozostaw komentarz – też żałuje, że jest po angielsku, ale nie umiem go przetłumaczyć na stałe) przyjmie wszystko co chcesz napisać 🙂 Zatem, do zobaczenia w kolejnym wpisie w poniedziałek.

Pogody ducha,
Szrek.