Sex jest ważny – naprawdę

Źródło obrazka: tutaj

Ostatnio byłem u sexuologa. To był element mojej podróży męskości (pisałem o tym tutaj). Po tej wizycie uświadomiłem sobie jak ważny jest sex w moim życiu, a jak go mało. Zrobiło mi się żal samego siebie i zacząłem sobie współczuć. Uświadomiłem sobie, że duża część moich problemów, jest powiązana z moim ubogim życiem seksualnym.

Wychowałem się w przekonaniu, że sex to coś złego. Że jest „brudny”, „nieczysty”, że jeśli ktoś uprawia sex, to powinien się tego wstydzić, bo niby świadczy o tym, że ktoś nie jest już doskonały. A ja chciałem taki być – jako przykładny narcyz (o tym jeszcze będzie wpis). Bałem się seksu i tego, że ktoś przez to powie, że jestem zły, gorszy.

Jednakże, po spotkaniu z seksuologiem uświadomiłem sobie, na jak wiele obszarów w moim życiu wpływa seks. Ile moich obecnych problemów jest związanych z tym, że nie mam seksu tyle ile potrzebuję. Zadowalałem się jakimiś resztkami uważając, że jestem od tego silniejszy, że to ja rządzę swoim ciałem i będzie robiło to, co ja chce. Że potrzeby seksualne są słabsze ode mnie i jeśli zdecyduje, że ich nie potrzebuje, to tak właśnie będzie. Jednakże pragnienie seksu w moim organizmie podzielił los filmowego smutku z „W głowie się nie mieści” , w którym to smutek nie zajmowany, spychany na bok, lekceważony a  wręcz unikany i niechciany robi duże problemy w życiu.

Tak się stało w moim życiu. Lekceważenie znaczenia seksu doprowadziło w moim życiu do funkcjonowania w napięciu, do tego, że zacząłem się zastanawiać, czy jestem gejem, pedofilem. Zacząłem reagować silnym niepokojem i lękiem nawet na samo słowo „dziecko”. Do tego, że zacząłem chodzić nadmiarowo podniecony i mnóstwo rzeczy mnie zaczęło podniecać. Nawet jazda autem. Jak wyjechałem na kilkudniową wycieczkę do innego miasta to czułem jak rozsadza mnie podniecenie. Wszędzie tylko widziałem rozebrane dziewczyny. Nawet mi jako mężczyzny zaczęło to mocno przeszkadzać. Paranoja.

Lekarz powiedział, że jeśli będzie mi to dalej mocno przeszkadzać, to poda mi leki na obniżenie libido (to jest chyba coś związanego z podnieceniem seksualnym). To z jednej strony mnie uspokoiło i ulżyło mi, że jest jakiś ratunek. Jakieś racjonalne wyjście z sytuacji, a nie tylko samobójstwo – bo to też już rozważałem.  Z drugiej jednak strony, trochę przykro by mi było brać leki – pakować jakąś chemie w siebie – gdy tymczasem inny lek jest bardzo naturalny, przyjemny i zdrowy.

Po wizycie u seksuologa pomyślałem sobie – witaj w życiu. To było trochę jak odkrycie już odkrytego. Wniosek był dla mnie taki: „A jednak jestem człowiekiem. Mój organizm ma potrzeby. Jeśli nie dbam o niego, to buntuje się i biernie mnie sabotuje jasno dając mi do zrozumienia, że dzieje się ze mną coś złego”.  Choć żeby tego się dowiedzieć potrzebowałem zdrowej interpretacji. A niektóre miejsca, w których przebywałem do tej pory nie pomagały mi w zdrowej interpretacji tego co się dzieje. Zniekształcały obraz rzeczywistości o podawały mi ją taką, jaka dla nich była przydatna. Trochę jak telewizja i radio – ale to nie te miejsca mam na myśli.

Teraz cieszę się, czuję się potrzebny, że mogę tworzyć miejsce, które jest całkowicie niezależne od pieniędzy, władzy i prestiżu. Nie zależy mi nawet na tym, by ktokolwiek to czytał. Jeśli ktoś to przeczyta coś na tym skorzysta, to proszę bardzo, jeśli okaże się, że nikt nie jest tym zainteresowany, to też dla mnie w porządku. Od ponad pół roku tworzę tę stronę i ja do tej pory 4 polubienia na facebooku, a ja dalej czuję potrzebę pisania. Mimo, że nikt tego nie czyta. Pewnie dlatego, że nie reklamowałem tego nigdzie jak na razie. Pewnie niedługo zacznę, bo dobrze by było, żeby w ogóle ludzie mieli szansę to zobaczyć, ale jeśli jednak uznają, że nie ma tu nic ciekawego dla nich, to ja wiem, że i tak będę dalej robił swoje, po swojemu. Bez żadnych nacisków od strony finansowej, majątkowej lub czyjejś ambicji.

Cieszę się, że mogę tu pisać wszystko tak jak ja tylko chcę – czyli zgodnie z własnym prawdziwym spojrzeniem na rzeczywistość. Czuję się całkowicie wolny – tak jak zaczyna to być u mnie z seksem.

 

Pogody ducha,
Szrek.