Podsumowanie roku 2015 cz.1

Źródło obrazka: tutaj

Jest nowy rok, wiec pomyślałem, że zrobię podsumowanie tego co się wydarzyło w moim życiu w ciągu ostatnich 365 dni. Jakoś nigdy jeszcze o tym nie myślałem, ale dzisiaj przyszedł mi do głowy pomysł by to zrobić.

Pierwszym najważniejszym wydarzeniem, które pamiętam z początku tamtego roku, było rozstanie się z moją bardzo bliską koleżanką. To ona stwierdziła, że nie chce więcej ze mną utrzymywać znajomości. Jest to dla mnie smutne wspomnienie, bo to była koleżanka, która dużo znaczyła w pewnym momencie mojego życia. Znałem się z nią od kilku lat. Była w momentach w moim życiu, gdy nikogo innego nie było. Dzwoniła lub pisała do mnie gdy nikt inny nie pisał. Czułem się z nią bardzo zżyty. Prawie wszystko o mnie wiedziała jak z resztą jak sądzę i ja o niej.

Spotykaliśmy się do pewnego czasu dość rzadko, bo raz na kilka miesięcy, ale za to jak już się spotkaliśmy to tak się potrafiłem zatracić w rozmowie, że nie wiedziałem kiedy mijał czas. Średnio rozmawialiśmy 4-6 godzin. I zawsze to były chwile bardzo przyjemnie spędzone, a dodatkowo też wartościowe. Po spotkaniach z nią czułem, że mam bardziej przemyślaną sytuację. Nasza relacje dla mnie była wyjątkowa. Tak się zdarzyło, że z czasem zaczęliśmy się spotykać co raz częściej. Doszło do tego, że spotykaliśmy się codziennie po kilka godzin.

Nawet zaczęliśmy być razem jeszcze bliżej i wtedy okazało się, że jednak nie potrafimy przekroczyć pewnej granicy bliskości. Nie mogliśmy się dogadać w tej relacji do tego stopnia, że Ona stwierdziła, że bez sensu jest dalej to kontynuować. Szkoda. Nie wierzyłem jej, że to na prawdę koniec i wysłałem kilka listów, w nadziei, że jednak trochę ochłonie i jednak wrócimy, przynajmniej do rozmów. Niestety nie zmieniła zdania i w te święta wysłałem jej ostatni list, bardzo krótki, że odpuszczam. Wysłałem jej też aniołka, bo wiem, że je lubi, tak na gwiazdkę.

Kolejnym ważnym wspomnieniem tego roku są książki. W tym roku przeczytałem więcej książek niż w całym swoim życiu! Mimo, iż zacząłem czytać od maja, kiedy to miałem bardzo poważny kryzys dotyczący sensu życia. Przez 3 dni nie mogłem się pozbierać i zastanawiałem się jaki sens ma moje życie, a raczej czułem, że nic już dobrego mnie w nim nie czeka i bez sensu jest dalej żyć. Wtedy nawet jechałem samochodem i zastanawiałem się czy nie skręcić w drzewo. Powstrzymała mnie przed tym tylko taka myśl, że: „w sumie jak to ma być koniec, to co mi za różnica, może jutro wydarzy się coś ciekawego?”. I z tej ciekawości dnia kolejnego tego nie zrobiłem. Oczywiście ból nie zmniejszył się i dalej miałem duże wahania nastroju. Usłyszałem wtedy piosenkę, z której bardzo szczególnie zapadły mi w pamięć słowa: „…w bezsilnej złości łykając żal…”. Pomyślałem, że to jest strzał w 10 co wtedy czułem.

Gdy po 3 dniu ten stan mi minął, zacząłem się poważnie zastanawiać, co było tego przyczyną. Doszedłem do wniosku, że za bardzo egoistycznie i egocentrycznie podchodziłem do życia. Postanowiłem więc, że zacznę więcej służyć ludziom. Żeby lepiej służyć, najpierw musiałem wiedzieć jak to robić właściwie, a że mamy we wspólnocie (do której należę) poradnik dla służb, to postanowiłem, że zacznę go czytać.

I tak codziennie po 30 minut zacząłem czytać ten podręcznik – a potem jak się skończył, to jakąś inną książkę związaną ze wspólnotą do której należę, by lepiej ją rozumieć i pełniej w niej uczestniczyć. Postanowiłem jednocześnie, że dodatkowe 30 minut będę czytał jakąś inną książkę, dla przyjemności. Jak powiedziałem, tak i zrobiłem. Co ciekawe, to w tym postanowieniu tkwię do dzisiaj, choć w Grudniu miałem przerwę w czytaniu, ale obecnie od tygodnia wróciłem do tego zwyczaju.

To prawdziwy przełom w moim życiu, bo do tej pory uważałem, że nie lubię czytać książek. Do 21 roku życia nie przeczytałem ani jednej książki w życiu. Zawsze czułem, że książki mnie męczą. Sprawiają, że czuję się senny. W efekcie wiele razy jak czytałem różne książki to myślałem o czymś innym niż czytam i to czytanie wtedy było całkowicie bez sensu. Jednocześnie wiedziałem, że w książkach jest dużo cennej wiedzy, którą ja chciałem zdobyć (np. jak wartościowo służyć we wspólnocie) i nie było możliwości, by pójść na szkolenie z tym związane lub posłuchać audiobooka, co bardzo lubiłem robić do tej pory.

Jednak jak zacząłem rano czytać, to okazało się, że zmęczenie pojawiające się w wyniku czytania jest dla mnie całkiem przydatną cechą, bo od jakiegoś czasu miałem tak, że jak tylko wstawałem rano to już byłem zdenerwowany. Nie wiem czym, pewnie jakimiś emocjami, z których nie zdawałem sobie sprawy, a czytanie skutecznie mnie uspokajało. I w ten sposób zacząłem czytać codziennie po 1 godzinie z 10 minutową przerwą.

Ten rok minął mi również pod znakiem bardzo intensywnej, ale i bardzo dobrze płatnej pracy. Do końca Sierpnia pracowałem w co prawda mocno stresujących warunkach, ale za to zarobiłem swoje, a pieniądze były mi potrzebne, bo w ubiegłym roku poważnie się zadłużyłem i zacząłem mieć kłopoty ze spłatą. Doszło do tego, że zaciągałem darmowe chwilówki na miesiąc, którymi spłacałem inne chwilówki, a wiem, że na takim etapie to już tylko krok, do pętli kredytowej i finansowej katastrofy.

Dlatego tak zależało mi na tej pracy. Co ciekawe tak się stało, że otrzymałem tę pracę w chwili, gdy byłem na krawędzi wiązania końca z końcem, a skończyła się dokładnie w chwili, gdy spłaciłem wszystkie raty długu, dla wszystkich pożyczkodawców – jak tu nie wierzyć w siłę wyższą?

Przy okazji tej pracy wspomnę o pewnej zabawnej sytuacji, która mi się przydarzyła. Przez chwilę miałem okazję mieszkać z robotnikami, którzy mieli dość specyficzny nawyk. Otóż szli spać dość wcześnie, bo o 21.00. To było dla mnie zaskoczenie, bo nie wyglądali na zbyt zdyscyplinowanych i dbających o dobry wypoczynek. Ja tam chodziłem wtedy spać o 23.00 i cieszyłem się, że o 22.00 już było bardzo cicho. Jednak moja radość trwała tylko do 4.00 dnia kolejnego, bo tak samo jak wcześnie chodzili spać, to i wstawali, bo jak się okazało mieli na 6.00 do pracy. A gdy wstawali to włączali telewizję i puszczali muzykę Disco-polo.

Widziałem wtedy 2 wyjścia:

  1. Zacząć się z nimi kłócić. Codziennie walczyć o ciszę poranną ryzykując nie miłe traktowanie przez 15 chłopa, którzy nie stronili od alkoholu wieczorami.
  2. Dostosować się. Zacząć chodzić spać o 21.00 i wstawać o 4.00 rano.

Ponieważ zależało mi na dobrych relacjach z nimi i na spokoju emocjonalnym, wybrałem drugie rozwiązanie. Teraz uważam, że to była bardzo dobra decyzja, bo kontynuowałem ten zwyczaj, nawet gdy sobie pojechali, a ja wróciłem do domu. Dzięki temu teraz zawsze mam czas rano na czytanie książek 😉

Nie chciałbym się tu specjalnie ograniczać, bo z jednej strony zależy mi na tym, by przekazać, to co mam do przekazania, a z drugiej jednak sam nie lubię czytać długich artykułów, dlatego zależy mi na tym, by moje artykuły miały średnio 1-2 strony A4. Już ten limit przekroczyłem, więc może część drugą opublikuję w kolejnym wpisie.

Pogody ducha
Szrek.