Maja Koman – moje muzyczne odkrycie 2015 roku

Źródło obrazka: tutaj

Kontynuując mój nostalgiczny wymiar ostatnich wpisów dzisiaj postanowiłem napisać o pewnej artystce, na którą natrafiłem w jeszcze przedświątecznym czasie w internecie. Moja znajoma wstawiła na fejsie jeden z teledysków Mai Koman. Było to „Babcia mówi” (teledysk).

Ten utwór zastanowił mnie, bo z mojego punktu widzenia przedstawia sprawę kryzysu męskości. Odczytuje go tak, że przekazuje taką informację, że w obecnych czasach nastała era, w której mężczyźni trochę zniewieściali. Kobiety skarżą się, że są oni zbyt wrażliwi, z drugiej strony przecież to kobiety chciały, żeby mężczyźni byli bardziej „ludzcy”, czyli emocjonalni. A teraz narzekają, że w związkach trochę się nudzą, bo same trochę zmężniały i – jak usłyszałem ostatnio w radiu od dr psychologii – mało w zawiązkach dla nich nowości. Choć na pierwszy rzut oka możnaby uznać, że Maja śpiewa tylko o tym, że tylko mężczyźni zawiedli oczekiwania płci przeciwnej w dzisiejszych czasach, jednak ja tę piosenkę interpretuje jako ogólny problem, nie tylko z mężczyznami, ale z całym społeczeństwem (o tej sytuacji jeszcze napisze oddzielny wpis).

Jak obejrzałem ten teledysk, to później zacząłem go częściej słuchać i spodobała mi się ta piosenka. Idąc dalej zainteresowałem się pozostałymi utworami artystki, która to śpiewa i okazało się, że jest jej więcej ciekawych propozycji. Np. „Zamrszczka”, czy nieco kontrowersyjne, ale jak dla mnie nagrane z mądrym przesłaniem „Kocham karpia”.

Styl Mai podoba mi się szczególnie pod względem takiej lekkiej formy przekazu, ale jednocześnie dosadności, odważnych ostrych słów i inteligentnego żartu. Jednakże te ostre słowa były dla mnie nie do usłyszenia jak pierwszy raz słuchałem np. „Babcia mówi”. Dla mnie to jest taki pozór delikatności i niewinności, ale w istocie rzeczy konkretu i wartościowego przekazu. No może utwór „Dziad” już jest trochę jak dla mnie przesadzony pod względem brutalności kilku słów, ale całościowo wg. mnie Maja mieści się ze swoją twórczością w granicach przyzwoitości i nawet dość wrażliwych osób, jej teksty nie powinny razić w uszy, bo mi słucha się jej przyjemnie, a pare razy usłyszałem, że jestem wrażliwy.

W związku z tym, że mam postanowienie życia w całkowitej uczciwości (zgodnie z programem wzrostu duchowego mojej wspólnoty, o którym jeszcze będę pisał), to poważnie rozważam kupienie płyty Mai Koman, by wyrazić dla niej uznanie za twórczość – piszę, że to jej twórczość choć pewnie te utwory nie są wynikiem tylko jej pracy, a całej ekipy, ale laury i ewentualne wpadki kojarzą mi się zazwyczaj z piosenkarkami i osobami reprezentującymi na piosenki na teledyskach. W związku z moim wyjątkowym zainteresowaniem przyznaję tej Pani moją osobistą nagrodę muzycznego odkrycia minionego roku.

Pogody ducha
Szrek.