Eureka! – Biblioteka!

Źródło obrazka: tutaj

Jakiś czas temu wracałem ze sklepu i przeszedłem obok otwartych drzwi. Odruchowo spojrzałem co jest w środku i okazało się, że to biblioteka. Raczej do tej pory nie miałem zwyczaju chodzić do biblioteki, ale coś mnie skusiło, żebym tym razem wszedł.

Gdy tak się rozglądałem jak ona wygląda – jakbym pierwszy raz był w bibliotece – to w pewnym momencie pewna Pani zapytała – cytat z pamięci – Czy mogę Panu pomóc? Trochę mnie zaskoczyła tym pytaniem, bo ja w sumie nie szukałem niczego konkretnego, po prostu wszedłem z ciekawości. Żeby nie było, że sam nie wiem o co mi chodzi – wiem że to głupie tak udawać, ale jakoś poczułem, że nie chcę się przy niej ośmieszyć i wyjść na niezdecydowanego – zapytałem czy jest może dział o psychologii.

Okazało się, że jest i Pani mnie zaprowadziła. Po czym zobaczyłem, że jest kilka książek, które znam i w sumie, które chciałem przeczytać, „ale jakoś nie było okazji”. Po przejrzeniu tych kilku książek zacząłem wychodzić i praktycznie gdy już byłem przed drzwiami wyjściowymi to ta sama Pani wyszła do mnie zza ściany i zapytała: Znalazł Pan coś ciekawego? i powiedziałem jak było, po czym zapytałem, na jakich zasadach odbywa się wypożyczanie. Czy trzeba spełniać jakieś warunki? Mieszkać w określonym miejscu? Na to powiedziała, że wystarczy mieszkać w naszym mieście i już. Dała mi jakąś ulotkę i jakąś kartkę, po wypełnieniu której będę mógł wypożyczać książki. Powiedziałem, że pomyśle i wyszedłem.

W sumie to nie byłem do końca przekonany, czy mi to potrzebne, ale zdecydowałem, że zapiszę się, bo może akurat będzie jakaś ciekawa książka do wypożyczenia. A więc za kilka dni gdy ponownie szedłem do sklepu, to zaniosłem wypełnioną kartkę i tym sposobem otrzymałem dostęp do zbiorów każdej biblioteki publicznej w mieście. Za pomocą takiej plastikowej karty – która kosztowała całe 1 zł – przypominającej kartę kredytową, mogę logować się do systemu i wyszukiwać książek w całej Polsce.

Jednakże w dalszym ciągu zastanawiałem się czy mi to jest rzeczywiście potrzebne i postanowiłem wyszukać książki, którą miałem niedługo nabyć (a która nie mieściła się już w ramach mojej listy na darmowy „zakup” w Empiku w promocji, o której pisałem tutaj) i okazało się, że jest! Jakąż mam teraz satysfakcję, że nie muszę już kupować części książek, które chciałem przeczytać, tylko mogę sobie na nie pozwolić korzystając z biblioteki.

Rozwiązuje to też mój problem z miejscem, bo kupiłem już kilka książek i na moich małych szafkach zaczyna brakować miejsca, więc zastanawiałem się, jak to zrobić, żeby czytać i nie ładować się w koszty dokupowania szafek – jak tak dalej by szło z moim postanowieniem czytania 30 minut dziennie, to za kilka lat, chyba zaczęłoby mi brakować pokoju na książki.

Już zamówiłem Efekt Wioski (o którym napiszę, jeśli okaże się tak dobry jak go reklamują) i czekam na swoją kolej. Co ciekawe, to wszystko jest w systemie i spodziewam się otrzymać na maila wiadomość o tym, że książka, którą zamówiłem już na mnie czeka.

Ciekaw jestem, czy Ty też masz już jakieś doświadczenia związane z biblioteką?

Pogody ducha,
Szrek.