Dyspozycja 62 – Nie traktuj tego tak poważnie

Źródło obrazka: tutaj

Dzisiaj dość wyjątkowy wpis z powodu mojego najnowszego przemyślenia pewnej sprawy, o której dzisiaj napiszę. A mianowicie jest to dość słynna w mojej wspólnocie dyspozycja 62, która brzmi dosłownie tak: „Nie traktuj do cholery tego tak poważnie”.

Jak dotąd nie rozumiałem tej dyspozycji, no bo jak to miałem nie traktować poważnie zasad i całej mojej wspólnoty poważnie? Przecież dla mnie i dla tych, do których jeszcze nie dotarłem to sprawa życia i śmierci. Nie wiedziałem o co w tym może chodzić.

Kilka dni temu zrozumiałem. Był to czas, w którym mialem jak zwykle sporo rzeczy do zrobienia i które mi ciążyły. Bo ileż można ciągle brać sobie na głowe niekończącą się listę spraw do załatwienia? Łatwo popadam w zadanioholizm – żeby nie powiedzieć w pracoholizm – a ostatnio jakoś do mnie zaczęło dochodzić, żeby przestać piętrzyć przed sobą długą listę spraw do zrobienia i zacząć normalnie – zwyczajnie, spokojnie – żyć. Robić żeby które mi sprawiają przyjemność i poza tym nie mają zadnych innych korzyści.

To dla mnie nie łatwe, bo do tej pory, jeśli coś nie było ważne, to raczej rzadko to wykonywałem, sądząc, że to strata czasu. Jednakże gdy kilka dni temu mialem kilka rzeczy do zrobienia – rzecz jasna ważnych – i miałem przygotować kolejny wpis to okazało sie, że nie starczylo czasu. Ale za to na odpoczynek starczyło. A więc stała się rzecz niecodzienna. Nie zrobiłem wszystkich – ważnych – rzeczy, a odpoczywałem. A może właśnie zrobiłem, tylko odpoczynek urósl do rangi ważnego zadania?

Z mojego punktu widzenia, idzie u mnie ku dobremu, bo zaczynam w życiu codziennym coraz bardziej dbać o siebie. Co więcej, co raz bardziej zaczynam mniej poważnie traktować siebie pod względem doskonałości i całą swoją misję ratowania świata.

Dalej uważam, że warto dzielić się doświadczeniem – takim jakie mam, bo każdy ma jakieś – ale tych kilka dni temu zrozumiałem, że to nie jest aż tak bardzo ważne i nie potrzebuje się zmuszać do tego żyjąc w ciągłym napięciu i stresie, czy ktoś na świecie nie potrzebuje mojej pomocy – troche to dla mnie brzmi jak misja supermana.

W związku z tym – stosując dyspozycje nr 62 – postanowiłem, że ten pamiętanik nie będę traktoważ tak śmiertelnie poważnie i od dzisiaj zaczynam publikować wpisy raz na tydzien. Pewnie dzięki temu tez będą to wpisy lepszej jakosci merytorycznej, bo nie bede musiał się zmuszać, by wymyślać kolejne tematy – choć tych akurat mi narazie nie brakuje, kto czytał moje poprzednie wpisy ten wie.

i na tym zakończe ten wpis, a za tydzień napisze pewną życiową radę, którą usłyszałem od człowieka, który był przez 20 lat w wojsku w tym jakiś pewien czas – nie chciał mi powiedzieć ile – w Legii cudzoziemskiej.