Dysonans poznawczy – jak ja to rozumiem

Źródło obrazka jest tutaj.

W moim epamiętniku (który właśnie czytasz) mogą pojawiać się artykuły, które wzbudzają kontrowersje. W związku z tym uważam, że przyda nam się ustalić, czym dla mnie jest dysonans poznawczy i z czym on się wiąże. Portal wiedzy (źródło: tutaj) podaje następującą definicję:

Dysonans poznawczy, sytuacja, gdy jednostka uświadamia sobie sprzeczność dwu treści poznawczych: między informacjami (przekonaniami) posiadanymi a informacjami odbieranymi, dotyczącymi tej samej sprawy.

Redukcja dysonansu może nastąpić poprzez zmianę interpretacji treści odbieranych (np. palacz czytający o szkodliwości palenia tytoniu zdecyduje się palić dalej osłabiając swoje przekonania co do szkodliwości palenia albo rzuci palenie przekonany o szkodliwości palenia).

Dysonans poznawczy wywołuje przykry stan emocjonalny, motywujący jednostkę do jego usunięcia tym silniej, im silniejszy jest konflikt, w którym znalazły się przekonania istniejące z informacjami odbieranymi.

Co to znaczy dla mnie? Wg mnie to nic innego jak stan, w którym zderzam się z nową informacją, która jest nie do końca zgodna z tym, co mi się do tej pory wydawało. Stąd mogą być różne reakcje na kontrowersyjne rzeczy, których pewnie będzie kilka (delikatnie rzecz ujmując :)) na mojej stronie.

Mi o tym powiedziała pewna osoba związana z psychologią – nazwijmy ją Pani Irenka, która jest dość zaprawiona w boju trenerskim, bo przeprowadziła 16 tyś. godzin szkoleniowych, więc już nie jedno widziała. I opowiadała jak raz pojechała na kurs psychoterapeutyczny za duże pieniądze jak to z takimi kursami bywa i pierwszego dnia prowadzący doświadczony psycholog z bardzo sporym wykształceniem psychologicznym, zaczął opowiadać różne historie związane z psychoterapią, które Pani Irenka jak i większość ludzi na sali całkowicie nie byli w stanie połączyć z ich dotychczasowym doświadczeniem, więc wybuchła burza sprzeciwu i konfrontacji. Natomiast rowadzący w sposób lekko zlewający – jak to opisała Pani Irenka – machnął ręką i powiedział: „Eee… jesteście w dysonansie…” i nie zaczął nawet nic im wyjaśniać, tylko kazał iść do hotelu i poinformował, że jutro będzie ciąg dalszy. Pani Irenka, była bardzo oburzona i jak wspominała, nie mogła tego wytrzymać, a nawet postawiła wyjechać. „Bo nie będzie słuchać takich rzeczy więcej!”.Już zaczęła się pakować, ale za chwilę sobie pomyślała: „co ja robię? Przecież zapłaciłam spore pieniądze za ten kurs i co mi szkodzi posiedzieć?”. I takim oto sposobem następnego dnia wszyscy byli na drugim dniu kursu 🙂

Dlatego jeśli jakiś wpis na mojej stronie wzbudzi Twoje głębokie oburzenie, to zanim zaczniesz mi pisać mnóstwo „gorących” rzeczy, to może zastanów się, czy wcześniej nie warto by było poszukać np w internecie albo w różnej literaturze troche materiałów na ten temat i sprawdzić dokładnie czy przypdakiem nie jesteś w dysonansie, a potem z wielką przyjemnością przyjmę na klatę wszystko – no może prawie wszystko 🙂 – co będzie Ci siedziało w głowie i czym zdecydujesz się ze mną podzielić.

Pogody ducha,
Szrek.