Dorastanie to nie problem, tylko zapominanie…

Źródło obrazka: tutaj

Mały Książę to produkcja, której, chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, przynajmniej ze słyszenia. Przynajmniej ze słyszenia każdy ją zna. W sensie, że każdy, komu o tym mówię, to wie co to za książka, bo każdy ma ją obowiązkowo omówić w szkole. Ale czy na pewno każdy zna jej wartość?

Ja nie znałem. Gdy w sierpniu 2015 poszedłem do kina, by obejrzeć film komputerowo animowany o tym samym tytule, to byłem jedynie trochę zaciekawiony przez reklamę obejrzaną przy okazji innego filmu. Jednakże podczas oglądania Małego Księcia wielokrotnie się wzruszyłem – co nie jest u mnie zbyt częste – aż nawet 3 razy pociekły mi łzy. To u mnie naprawdę wyjątkowe i postanowiłem, że kupię sobie ten film oryginalny.

Nie jest mi łatwo ten film opisać tego co wtedy przeżywałem oglądając go. Nie łatwo jest mi oddać jego prawdziwego ducha i przesłanie takie jakie jest ono w nim ujęte. Po prostu czuję, że ten film jest bardzo dla mnie wartościowy i polecam go obejrzeć każdemu, komu dobrze życzę.

To co już na początku rzuciło mi się w oczy w tym filmie, to przedstawienie dwóch światów, w którym ludzie tworzący poszczególne z nich, kompletnie nie są w stanie odnaleźć się w drugim. Mimo iż te dwa spojrzenia na te same okoliczności znajdują się na jednej planecie, to w moim odczuciu są to dwa całkowicie różne spojrzenia. Żyją obok siebie nie rozumiejąc jak mogą żyć ludzie w odmiennym obliczu.

Mam tu na myśli świat pracy, obowiązków, logicznego myślenia, uporządkowania, zorganizowania,  i ogólnie rzecz ujmując sukcesu, czyli świat reprezentowany przez takie słowa jak: „musisz”, „to jest ważne” itp. oraz świat uczuć, pragnień, potrzeb, marzeń, piękna i miłości, czyli świat reprezentowany przez takie słowa jak: „rób co chcesz”.

Chyba najbardziej mnie ujęło w tej opowieści niezwykle precyzyjne i dosadne przedstawienie zderzenia się tych dwóch światów. Szczególnie do mnie trafił ten świat, który pierwszy wymieniłem. Od samego początku rzucił mi się w oczy, bo wydał mi bardzo bliski (być może w związku z moimi doświadczeniami, opisanymi tutaj)

A gdy przyglądałem się temu drugiemu światu, to on mnie poruszał bardziej być może dlatego, że trochę za nim tęsknie. Obecnie jestem na takim etapie swojego życia, że dużo wysiłku wkładam w to, by ten drugi świat w sobie rozbudzić i potrafić się w nim odnaleźć, bo już dawno temu schowałem go daleko w sobie i nawet był czas, gdy z całej siły chciałem go unicestwić.

Był czas, gdy uczucia mi bardzo przeszkadzały i bałem się ich, ale już o tym pisałem we wspomnianym wyżej miejscu. Teraz widzę to tak, że próba wręcz zniszczenia tego mojego świata uczuć i pragnień była próbą zabicia siebie przecież, bo uczucia są częścią człowieka i czy mi się to podoba czy nie (rzecz jasna napiszę jeszcze o tym oddzielny wpis) to one i tak będą. Dowiedziałem się tego min. na terapii.

Cieszę się, że mi się nie udało stłumić tego mojego drugiego świata. Nie mógłbym teraz żyć życiem jakim żyję. Nie mógłbym teraz doświadczać tego wszystkiego co jest udziałem mojego obecnego doświadczenia. No i co dla mnie najważniejsze – nie miałbym szans założyć własnej rodziny. A to jest moje pragnienie odkąd pamiętam i to jest obecnie największe moje pragnienie, które przyćmiewa wszystkie inne pragnienia. Za to pragnienie jestem w stanie poświęcić wszystko co mam, co z resztą właśnie robię. Poświęcam swoją narcystyczną i makiawelistyczną (o tym mało jasnym dla mnie wyrazie – do nie dawna – jeszcze napisze) tożsamość, by wyzbyć się wszelkich cech, które oddalałyby mnie od mojego głównego celu w życiu. Oczywiście jeśli siła wyższa – mój Bóg jakkolwiek go pojmuję – zdecyduje inaczej, to pogodzę się z tym, żeby nie mieć własnej rodziny. Ale póki co, to robię wszystko co w mojej mocy, by to moje marzenie się ziściło.

Podsumowując uważam, ten film – a może i książkę? – za zdecydowanie pozycję godną obejrzenia i w moim odczuciu wprost obowiązkową. Mi osobiście dał on dużo do myślenia i przypuszczam, że może też coś dać i Tobie.

ps. w ramach tego co robić w życiu, żeby być szczęśliwym, to nasunęła mi się na myśl też ta piosenka:

Pogody ducha,
Szrek