Dbam o siebie

Źródło obrazka: tutaj

Jakiś czas temu, leżałem w szpitalu czekając na kwalifikacje do poważnego długotrwałego leczenia. Byłem na sali wtedy z trzema mężczyznami, z których każdy miał swoją historię. Pewnego dnia, gdy siedziałem na swoim łóżku coś czytając usłyszałem hałas dobiegający zza ściany, jakby coś ciężkiego spadło. Po chwili dezorientacji i wymiany spojrzeń między mną, a dwoma mężczyznami z mojej sali, ludzie ruszyli w stronę hałasu, by zobaczyć co się stało.

Okazało się, że to ten trzeci mężczyzna z naszej sali, który wstał z łóżka i chciał się przejść po korytarzu. Jednak za szybko się podniósł, zakręciło mu się w głowie i przewrócił się na korytarzu. Nic mu się nie stało.

Pomyślałem sobie wtedy, że wcale nie musiało się tak skończyć. Przecież wystarczyło, że w okolicy stałby wózek z jedzeniem, który ma ostre krawędzie. Mógłby uderzyć się w niego głową i trafiając w niezbyt fortunne miejsce mógłby zginąć. Wiele razy słyszałem o takich wypadkach, że ktoś wydawałoby się zwyczajnie przewrócił, a w efekcie stracił życie.

Gdy ten mój współlokator szpitalnej sali zaczął zastanawiać się i dochodzić co się stało, że się przewrócił, to okazało się, że powodem było zbyt szybkie wstanie z łóżka. Po prostu jakiś czas leżał i zechciał trochę się przejść. A że wstał i zaczął iść od razu po leżeniu, to zakręciło mu się w głowie.

Dzisiaj gdy wstałem z łóżka rano to zanim zdołałem dojść do łazienki to na chwile zrobiło mi się ciemno przed oczami. W tamtej chwili przypomniałem sobie mojego znajomego ze szpitala. I pomyślałem, że ja tym razem nie straciłem przytomności.

On miał ok 70 lat, ja jeszcze tyle nie mam, ale to nie znaczy, że nie mogę po prostu omdleć. I to nie znaczy, że mnie mają ominąć wszystkie choroby i niebezpieczeństwa, które są przywarą zwyczajnych ludzi. Czasem przecież zdarza się, że młoda osoba jest dużo bardziej schorowana niż stara.

Na przykład miałem kiedyś taką sytuację, że na pewnej imprezie poznałem dwie fajne dziewczyny. Polubiłem je, bo dobrze mi się z nimi rozmawiało i tańczyło. Były wtedy na studiach. Były takie pełne humoru i wigoru. Długi czas spędziliśmy na parkiecie. Kilka tygodni po tej imprezie doszły do mnie wieści, że jedna z nich pewnego dnia po prostu zasnęła i już się nie obudziła.

Powód dla mnie nie był znany. Być może leczyła się na coś już od dawna i dlatego to się stało. A być może żyła zwyczajnie jak gdyby nigdy nic i tak się po prostu wydarzyło. Albo inny przykład pewna moja znajoma, także żyła sobie zwyczajnie z tego co wiem to na nic poważnego nie chorowała. Aż tu nagle w wieku 45 lat zaczęła ją boleć głowa. Ból był na tyle silny, że mąż zawiózł ją do szpitala. Na miejscu powiedzieli, że to nic poważnego i kazali iść do domu.

Przed domem znajoma zemdlała i po dwóch dniach zmarła. To był wylew. Nie wiadomo skąd przyszedł. Nie dał żadnego sygnału ostrzegawczego. Być może to, że paliła papierosy się do tego przyczyniło. Może miała za mało ruchu, a może nie jadła jabłek i to dlatego.

Nie jestem lekarzem i nie potrafię tego wytłumaczyć. Z tych historii i takich podobnych wiem natomiast, że warto dbać o siebie. Na tyle na ile jesteśmy w stanie. Warto dbać o swoje zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Jak dbać o zdrowie fizyczne to trzeba by zapytać lekarza, czyli tego, kto zdrowiem zajmuje się na co dzień i jest w tej dziedzinie kompetentnie przeszkolony.

Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne to trzeba by też zapytać lekarza, tylko od psychiki, czyli psychologa, którym ja też nie jestem. Czytałem jednak ostatnio ciekawy artykuł (o którym jeszcze napiszę, bo uważam, że warto go przeczytać) psychologa, który pisał o depresji i tam podał sposób jej leczenia jako: „…zwiększenie konsumpcji tłuszczów z rodziny omega-3, przynajmniej 30-minutowe przebywanie na słońcu każdego dnia, regularną aktywność fizyczną, codzienne kontakty towarzyskie z przyjaciółmi i rodziną, podejmowanie zajęć, które odciągają od ruminacji (obsesyjnego odgrywania negatywnych wydarzeń, emocji oraz implikacji tych emocji), zadbanie o właściwą higienę snu.

Może to jest jakiś sposób dbania o siebie na początek. W każdym co by nie robić, to zdecydowanie postanawiam przed wstaniem z łóżka najpierw trochę posiedzieć. Może to dla kogoś wydać się niezbyt poważny i wzniosły temat do specjalnego zawracania sobie nim głowy, tak i mi to by się wydało jeszcze jakiś czas temu, ale myślę, sobie, że niezbyt szczęśliwie by dla mnie było, gdyby coś tak zwyczajnego położyło mnie do grobu.

Oczywiście jeśli Bóg – jakkolwiek go pojmuję – zdecyduje, że już na mnie czas, to jestem gotów, ale jak na razie, to moją misją jest żyć, na tyle na ile jestem w stanie, więc postanawiam dbać o siebie.

Pogody ducha,
Szrek.