Chcę tego, czego nie mam

Źródło obrazka: tutaj

Moje najnowsze przemyślenie jest takie, że każdy dąży w życiu do tego, czego sam nie miał. Mama mojej znajomej była bardzo biedna. Do tego stopnia, że gdy chodziła do szkoły musiała całe wakacje pracować w polu, żeby nazbierać na książki do szkoły, bo rodziców nie było stać. Nie muszę tutaj pewnie pisać o ubraniach czy wyjazdach z klasą, bo to jest zapewne dla Ciebie oczywiste.

Domyślam się, że wiązało się to dla niej z dużym wstydem i poniżeniem, nie mówiąc o poczuciu własnej wartości. Ta dziewczynka silnie doświadczyła tego, że bieda jest zła i upatrzyła źródła swoich wszystkich problemów w tym, że nie było pieniędzy w jej domu. W związku z tym postanowiła – jak relacjonuje – że zrobi wszystko co będzie w stanie, żeby jej dzieci tego nie doświadczyły.

Z dumą opowiada, jak za pierwszą wypłatę w pracy – już jako dorosła – kupiła sobie rower. Dzięki temu mogła jechać do pracy oddalonej o 10 kilometrów. Wcześniej chodziła do niej codziennie na pieszo.

Obecnie ta kobieta zarabia tyle co 3% osób w Polsce. Pieniądze już nie są problemem. Chociaż nie udało jej się małżeństwo, a w pracy spędzała często 12 godzin dziennie, nie zależnie czy to był dzień czy noc, to uważa, że odniosła sukces i jest zadowolona ze swojego życia, bo jej dzieciom nigdy nie brakowało pieniędzy. Mieli ubrania jakie chcieli, zawsze mogli jechać na wycieczkę ze szkoły, na którą chcieli jechać, nigdy nie brakowało jedzenia.

Dawno już wiedziałem, że moim sensem i celem życia jest szczęśliwa rodzina. Dzisiaj zrozumiałem prawdopodobnie dlaczego tak jest. Z jednej strony trochę to dla mnie smutne, bo zgodnie z tym, co napisałem wyżej, to by oznaczało, że nie miałem szczęśliwej rodziny – albo przynajmniej nie czułem się w niej szczęśliwie. Z drugiej jednak strony czuję się lekko pocieszony tym, że to odkryłem. Odnoszę wrażenie, że czegoś się o sobie dowiedziałem.

Nie wiem czy mi się uda osiągnąć mój cel, bo to nie jest dla mnie takie łatwe, jak dla niektórych ze szczęśliwych rodzin, ale obecnie robię bardzo dużo, żeby tak było. Z tego co wiem, to jest możliwe – przynajmniej tak mówią zarówno terapeuci jak i osoby mi życzliwe, które poradziły sobie przede mną z wieloma problemami. Trzymam się tego, choć przypuszczam, że nawet jeśli wszyscy na świecie by stwierdzili, że nie poradzę sobie z tym, to ja i tak bym próbował. To głęboko we mnie siedzi.

Pogody ducha,
Szrek